22.03.2017

Intymne wiersze o kobiecości, związkach i cierpieniu, czyli „Mleko i miód. Milk and Honey”

Autorka: Rupi Kaur
Tytuł: „Mleko i miód”
Tytuł oryginalny: „Milk and Honey”
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2017
Okładka: twarda
Liczba stron: 416

„gubię części ciebie tak jak gubię rzęsy
nieświadomie i wszędzie”

Debiutancki tomik wierszy przeplecionych prozą poetycką autorstwa Rupi Kaur zyskał ostatnio sporo rozgłosu w Polsce. Wydawnictwo Otwarte zadbało o reklamowanie dzieła młodej Kanadyjki jako „książkę, którą warto mieć pod ręką na stoliku nocnym”. Poezja ta jest skierowana przede wszystkim do kobiet, jednak przed przystąpieniem do lektury warto poszukać informacji na temat samej poetki.

Rupi Kaur urodziła się w 1992 roku w Indiach, a w wieku czterech lat przeniosła się wraz z rodzicami do Toronto. Będąc dzieckiem została zainspirowana przez matkę do wyrażania swoich emocji poprzez malowanie, co wpłynęło na jej późniejszy związek z pisaniem. Na początku publikowała wiersze na Instagramie oraz Tumblrze, dodając proste ilustracje oparte na czarnej, nierównej kresce i białym tle, co wzmacniało emocjonalny przekaz słowa pisanego. Rupi postanowiła samodzielnie wydać kolekcję swoich prac na Amazonie w 2014 roku, jednak popularność „Milk and Honey” była tak duża, że odezwał się do niej wydawca i kolejne wydanie książki nosiło już oznaczenie Andrews McMeel Publishing. Poetka publicznie sprzeciwiła się tabu dotyczącego kobiecego ciała i jego natury – w marcu 2015 roku udostępniła na Instagramie zdjęcie siebie leżącej na łóżku, a na spodniach i prześcieradle widniały ślady krwi. Po dwukrotnym usunięciu fotografii z serwisu ze względu na „naruszenie przepisów” Rupi opublikowała je na Facebooku z komentarzem: „Seksualizacja kobiet jest w porządku, kobiety z miesiączką nie”. Sprawa ta zainspirowała ją do napisania wiersza: „widocznie to nieelegancko z mojej strony / wspominać publicznie o okresie / bo biologia mojego ciała / jest jako taka zbyt prawdziwa (…)”.

„Mleko i miód. Milk and Honey” to zbiór ponad stu pięćdziesięciu tekstów podzielonych na cztery części: cierpienie, kochanie, zrywanie i gojenie. Do tematów podjętych w tomiku należą relacje z rodzicami, odkrywanie własnego ciała i naruszanie granic jego komfortu przez niepożądane osoby, uszanowanie swych wyborów i pragnień, kontakty fizyczne i ból po utracie miłości. Zapewne do sukcesu „Mleka i miodu. Milk and Honey” przyczynić się mogła prostota (podkreślam – prostota, nie banał) słów, lekkość w łączeniu ich w krótkie zdania i jednocześnie intymność, która sprawia, że lepiej jest przebrnąć przez te wiersze w odosobnieniu od reszty świata, aby później porozmyślać nad tym, dlaczego niektóre sprawy dotyczące cielesności są tak bardzo odepchnięte od strefy bezpiecznych rozmów i rozważań. Poezję Rupi Kaur zrozumie każdy, bowiem brak w niej górnolotnych porównań oraz metafor, a przez strony książki, przy odpowiednim nastroju, płynie się niezwykle szybko. Teksty nie są opatrzone tytułami i nie ma w nich wielkich liter, co było świadomym wyborem autorki. Niektóre, choć bardzo krótkie, warto przeczytać parę razy albo zapisać w notatniku.

Przez poezję Rupi Kaur przemawia niezgoda na uprzedmiotowienie kobiecego ciała: „uczą / cię że / twoje nogi / to przystanek dla / mężczyzn chcących odpocząć / ciało jak wolne miejsce do dyspozycji / gości tylko że nikt / kto przychodzi / nie chce / zostać”. Wyraża ona także dumę z powodu bycia kobietą: „(…) już samo bycie kobietą / nazywanie siebie / kobietą / sprawia że jestem całkowicie pełna / i kompletna”. W innych wierszach sprzeciwia się najpopularniejszym kanonom piękna: „mój problem z tym co uznają za piękne / polega na tym że ich koncepcja piękna / skupia się na wykluczaniu ludzi / dla mnie włosy są piękne / gdy kobieta nosi je / jak ogród na skórze (…)”. Jako podmiot liryczny Rupi Kaur często wyrusza do własnych wspomnień. Na ponów staje się dzieckiem albo znowu przeżywa pierwsze pocałunki. We wszystkich częściach przeważają teksty o akceptowaniu i kochaniu siebie, inne traktują o prostych uczuciach, jak np. smutek po stracie ukochanego. Jednak autorka zaznacza, że najważniejsza jest miłość do samego siebie, a wszystko to, co człowiek w życiu straci, można przeboleć i czerpać z tego siłę, poza tym uzależnienie od drugiej osoby jest czymś niekorzystnym.

Muszę przyznać, że wydanie dwujęzyczne to strzał w dziesiątkę. Nigdy nie odmówię sobie poezji, ale zdecydowanie bardziej wolę ją czytać w języku, w jakim została napisana, dlatego częściej sięgam po klasykę polskich poetów niż dzieła obcojęzyczne. W przypadku omawianego tomiku na jednej stronie znajduje się oryginał, a na kolejnej tłumaczenie polskie, co pozwala porównać do siebie oba teksty. Większość z nich bardziej podobała mi się po angielsku, choć znalazły się wyjątki. Polskie tłumaczenie wydało mi się mniej ujmujące i mało przemyślane, czerpiące plus z faktu, że Rupi Kaur lubuje się w prostych słowach i łatwych konstrukcjach zdaniowych. Tu jednak odbiór zarówno wersji oryginalnej, jak i przetłumaczonej, zależy od czytelnika, poza tym na pewno znalazły się osoby, które sięgnęły jedynie po wersję polską albo takie, które wolały zaznajomić się z twórczością kanadyjskiej poetki po angielsku. Podobnie subiektywnie jest z oceną samych wierszy. 

Wydanie „Mleka i miodu. Milk and Honey” zdecydowanie przyciąga uwagę. Prostą czarną okładkę zdobi rysunek pojedynczej pszczoły, co wraz z wyśrodkowanym tytułem stanowi ciekawą kompozycję. Charakter ilustracji znajdujących się wewnątrz, może niezbyt pięknych czy dbających o detale, dobrze oddaje to, co Rupi Kaur wyraziła za pomocą pisma.

Ocena: 8 na 10 gwiazdek
Werdykt: czytanie sprawiło przyjemność

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wróć na górę