03.03.2017

Radka Kotarskiego krwawa rozprawa z mitami, czyli „Nic bardziej mylnego!”*

Autor: Radosław Kotarski
Tytuł: „Nic bardziej mylnego!”
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2015
Okładka: miękka
Liczba stron: 304

Dopóki Radek Kotarski nie wydał książki, znałam go przede wszystkim z programu popularnonaukowego Polimaty oraz... reklamy Banku Millenium. Choć to nie recenzja autora, warto wspomnieć, że (w moim uznaniu) bije od niego uczynność, szacunek do otaczającego go świata i wiedza, toteż postanowiłam, pokuszona materiałami wideo, jakie oglądam od dobrych trzech lat, sięgnąć po „Nic bardziej mylnego!”. Już od spisu treści wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję. Niektóre mity, bo o nich jest lektura, doskonale znałam i, podobnie jak tysiące osób w Polsce bądź na świecie, powielałam (np. zasada pięciu sekund, wedle której można zjeść kawałek jedzenia po tym, jak znalazł się na podłodze, jeśli odpowiednio szybko po niego sięgniemy i będziemy pewni, że bakterie nie zdążyły na niego wejść) w różnych sytuacjach życiowych, z niektórymi zetknęłam się po raz pierwszy (np. stworzenie najpopularniejszego obecnie wizerunku Świętego Mikołaja przez Coca-Colę albo to, że najwięcej ciepła z ludzkiego ciała ulatuje przez głowę).

Treść książki jest podzielona na pięćdziesiąt króciutkich rozdziałów (jeden rozdział równa się jednemu mitowi, a rozprawy mają od trzech do około pięciu stron) zawartych w sześciu częściach o niezwykle ciekawych tytułach, a mianowicie: „o dziejach świata bez znieczulenia”, „krwawa rozprawa z mitami z dzieciństwa”, „wielki pogrom mitów popkultury”, „mity, o których nie śniło się naszym bystrzakom”, „te straszne mity o zwierzętach” i „naga prawda o historii Polski”. Najpewniej suchy, naukowy ton nie sprawdziłby się akurat w tej książce, i autor musiał zdawać sobie z tego sprawę. Pozwolił on sobie zamieszczać na początku każdej rozprawy zabawne anegdoty lub nawiązania, a błędy w rozumowaniu wyjaśniał analogiami absolutnie pozbawionymi sensu, dzięki czemu dany mit od razu wydawał się czymś zupełnie niemądrym. Styl „Nic bardziej mylnego!” jest, zapewne w dobrej wierze, nieco ironiczny, przez zawoalowane metafory przyciężkawy, a mnogość obcojęzycznych nazwisk, uniwersytetów i placówek przy przytaczaniu badań może burzyć skupienie, ale czyta się dobrze. Nie jest to oczywiście najbardziej wymagająca lektura na świecie, jednakże chcąc z niej coś wynieść, by później naprostowywać cudze potyczki z mitami, należy się wczuć w jej klimat. Zauważyłam również, że autor przepada za sformułowaniem „między bajki można włożyć...” i w pierwszych mitach bardziej przedstawiał swoją walkę z mitami w taki sposób, by czytelnik poczuł się jak na sali sądowej.

Dowiedzieć można się wiele, o ile ktoś nie sprawdzał już wcześniej, czy na przykład Albert Einstein rzeczywiście przynosił do domu kiepskie oceny. Okazuje się, że uczniowie powinni być ostrożni, jeśli po dostaniu jedynki lub dwójki ze sprawdziany powołują się na największego geniusza XX wieku, tym samym pocieszając własne sumienie. Najbardziej spodobały mi mity o historii świata, jak i te związane ze zwierzętami. Wokół niektórych gatunków narosło zbyt dużo nieścisłości, a tymczasem, o ile Jerry, mysz z bajki, może uwielbiać ser, o tyle prawdziwa mysz polna raczej się nim nie zadowoli. Natomiast krokodyle łzy nie pojawiają się ze względu na smutek spowodowany konsumowaniem ofiary, a najedzeni starożytni Rzymianie nie mieli w powszechnym zwyczaju powodowania wymiotów przy uczcie, by nacieszyć się smakiem kolejnych potraw. Także osoby, których nazwisko kończy się na -ski lub -cki niekoniecznie wywodzą się ze szlacheckich rodów i być może mają niesłuszny powód do dumy. Na uwagę zasługują też mity o historii Polski. Uważam, że z tą częścią powinni zapoznać się nawet nauczyciele, by przypadkiem nie wprowadzić swoich podopiecznych w błąd. Czy Zawisza Czarny ubierał się na czarno i stąd jego przydomek? Czy Husaria niepokoiła konie wrogich wojsk szelestem skrzydeł? Na te i inne pytania odpowiada „Nic bardziej mylnego!”.

W środku  książki znajduje się kilkustronicowa wkładka z obrazkami dopełniającymi argumenty przeciwko niektórym mitom. Grafiki zostały wydrukowane w dobrej jakości na błyszczącym papierze o porządnej gramaturze. Ogółem rzecz biorąc, książka jest wydana ładnie, starannie. Szkło lupy, którą na okładce o trzyma Radek, jest śliskie w dotyku. Sama fioletowo-buraczana barwa okładki przyciąga uwagę, wydawnictwo aż woła ze sklepowych półek o zainteresowanie. A na półce domowej, wśród innych książek, prezentuje się naprawdę godnie.

Podsumowując, lektura „Nic bardziej mylnego!” nie wywróciła mojego życia do góry nogami, ale jak najbardziej przyznaję, że stanowi ciekawostkę i w zabawny sposób naprostowuje sprawy pogmatwane lub przekoloryzowane przez mity. Z pewnością każdy znajdzie tu coś dla siebie, o ile ma zamiar poczytać rozdziały wybiórczo, a nie od deski do deski. Z wielką chęcią sięgnęłabym po kolejną część krwawej rozprawy z mitami, których jest przecież (jeszcze) tak wiele. Jeżeli Radek Kotarski zdecyduje się pociągnąć ten format w wersji książkowej, ja mu przyklasnę! Smacznych kąsków literackich nigdy za wiele.

Ocena: 7 na 10 gwiazdek
Werdykt: czytanie sprawiło przyjemność

5 komentarzy:

  1. Kiedyś dosyć regularnie oglądaliśmy z mężem Polimaty, więc może i książka przypadłaby nam do gustu. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, można przeczytać te ciekawostki, które zainteresują najbardziej, można przeczytać też od deski do deski. Dziękuję za komentarz i pozdrawiam!

      Usuń
  2. W sumie, nigdy tym panem się bardziej nie interesowałam :) Oczywiście, trochę filmików na ytb widziałam, w TV też go zobaczyłam nie raz, ale po prostu jest dla mnie neutralny. Podobnie jak książka, o której istnieniu wiem, ale szczególnie zainteresowana nie jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że sama nie jestem wielką fanką Polimatów, obejrzę to, co akurat mnie zainteresuje :) A po książkę sięgnęłam właśnie po to, by przekonać się, z czym tak wielce się rozprawi (z jakimi mitami) Radek. I wyszło mu całkiem fajnie! Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Radka Kotarskiego kojarzyłem do tej pory z kanału Polimaty oraz cyklu "Podróże z historią" emitowanego w telewizji. W obu przypadkach zazwyczaj oglądałem jedynie wybrane odcinki. Zawsze jednak mogłem zauważyć dobrze przygotowanie, otwartość na świat i przede wszystkim chęć przekazania wiedzy słuchaczom w jak najbardziej przystępny sposób.

    Dlatego książkę wędruje na moją listę "do przeczytania. Nawet, jeżeli skupię się na wybranych mitach, to będzie to dobrze spędzony czas. :)

    OdpowiedzUsuń

Odwiedziny

Obserwatorzy