01.05.2017

Leksykon zwierząt ze świata Harry'ego Pottera, czyli „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”

Autorka: Joanne K. Rowling
Tytuł: „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”
Tytuł oryginalny: „Fantastic Beasts and Where to Find Them”
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2017
Okładka: twarda
Liczba stron: 152

Potwora zamieszkującego jezioro Loch Ness zmyślono, a dowody w postaci zdjęć są sfałszowane. Dodo, słynnego gatunku ptaka nielota, nie ma na Ziemi już od ponad trzech wieków. Elfy i jednorożce wykreowano po to, żeby uatrakcyjnić bajki dla dzieci. A może mylą się ci, którzy nie wierzą w ich istnienie…? Muszę zdradzić wam sekret. W magicznym świecie te wyżej wymienione zwierzęta żyją i mają się całkiem dobrze. Wraz z wieloma innymi przedziwnymi stworzeniami, małymi jak gnom ogrodowy lub wielkimi jak smok, są chronione przez czarodziejów przed wzrokiem zwykłych ludzi, aby egzystowały w spokoju i nie wywoływały paniki. W tym przekonaniu utwierdza w „Fantastycznych zwierzętach i jak je znaleźć” sam Newt Skamander (a tak naprawdę Joanne K. Rowling), magizoolog odznaczony Orderem Merlina Trzeciej Klasy za wkład w rozwój nauk o magicznych zwierzętach.

Zwierzęce kompendium magiczne to przede wszystkim alfabetyczny wykaz istot ze świata Harry’ego Pottera. Przed tą lwią częścią książki czytelnicy znajdą przedmowę Albusa Dumbledore’a oraz garść znaczących informacji dotyczącego tego, jak kształtowała się świadomość magów na temat fantastycznych istot, a także dlaczego muszą one żyć w ukryciu i jak tuszuje się ich spotkania z mugolami (w takim przypadku zwykle niezbędne są zaklęcia modyfikujące pamięć). Prawdziwie interesującą historią jest to, że w XIV wieku próbowano porozumieć się w sprawie praw czarodziejskich ze wszystkimi zwierzętami bądź istotami poruszającymi się na dwóch kończynach, co nie zakończyło się dobrze, jako że chochliki, elfy i trolle nie za bardzo rozumiały, co się do nich mówi i szukały okazji do psot. Spotkanie w szczycie się nie udało i zakończyło się niejednym urazem psychicznym. Dopiero później, dzięki niejakiemu Groganowi Kikutowi żyjącemu na przełomie XVIII i XIX wieku, opracowano definicję rozróżniającą zwierzęta od istot, a znaczącym wyznacznikiem była predyspozycja do porozumienia się z czarodziejami i świadoma chęć wpłynięcia na wszelkie zmiany w magicznej społeczności.

W słowniku fantastycznych zwierząt czytelnik napotka wiele z tych, które przewinęły się przez przygody Harry'ego Pottera, czy wręcz odegrały znaczącą rolę. Bo kto nie pamięta akromantuli wypuszczonej do Zakazanego Lasu przed laty przez Hagrida? Albo feniksa Albusa Dumbledore'a, który przyniósł Harry'emu miecz Godryka Gryffindora, a później uronił łzy na jego ranę? Pojawia się też sfinks, a warto wspomnieć, że sfinks zadawał zagadki na Turnieju Trójmagicznym, a także tryton, gatunek zamieszkujący jezioro na terenie Hogwartu. Zabrakło za to – co uważam za odrobinę rozczarowujące – testrali i trójgłowego psa. Co jak co, ale chętnie poczytałabym w tej książce o naturze zwierzęcia widzianego jedynie przez osoby, które ujrzały czyjąś śmierć.

Dzięki „Fantastycznym zwierzętom…” można dowiedzieć się paru rzeczy o czarodziejskich zwyczajach z różnych regionów świata, uzupełnić wiedzę o smokach (bodajże jeden z najciekawszych aspektów kompendium, bo opisane są one drobiazgowo) i poznać legendy jeżące włos na karku. Najuważniej dopatrywałam się zwierząt uznanych przez Ministerstwo Magii za najgroźniejsze. Nie byłam zdziwiona, że pięcioma iksami są oznaczone takie stwory jak bazyliszek, chimera albo wilkołak, natomiast prawdziwie przerażające nowości stanowiły na przykład nundu, gigantyczny lampart o śmiercionośnym oddechu, oraz mroczna śmierciotula obawiająca się jedynie prawidłowo przywołanego patronusa.

Odświeżone wydanie bestiariusza bardzo przypadło mi do gustu. Jest to przepięknie zaprojektowany zeszyt w twardej oprawie, na tyle ozdobnej, że z całą pewnością zająłby jedno z honorowych miejsc w bibliotece pani Pince. Złote tłoczenie, podobizna gryfa, znakomicie komponuje się z ciemną zielenią tła. Niestety, minusem okładki jest to, że łatwo pozostawić na niej ślady palców i ciężko je później usunąć. I mimo iż ilustracji w książeczce jest wiele, to miałam nadzieję, że do każdego przedstawionego tekstowo zwierzęcia będzie dołączony obrazek. Od czegoś jest jednak wyobraźnia, prawda?

Ocena: 8 na 10 gwiazdek
Werdykt: czytanie sprawiło przyjemność

1 komentarz:

  1. Mam podobne odczucia odnośnie tej książki. Dla mnie minusami są... zbyt mała objętość i brak ilustracji przy każdym gatunku. :) Chociaż może to dobrze, zostaje pole dla wyobraźni. W trakcie odkrywania kolejnych zwierząt zdarzało się, że moje wcześniejsze wyobrażenia okazywały się całkowicie różne od opisu.

    Nie zmienia to faktu, że dla fana Harry'ego Pottera jest to pozycja wręcz obowiązkowa! :)

    OdpowiedzUsuń

Odwiedziny

Obserwatorzy