18.04.2017

Kompendium wiedzy o najpopularniejszym magicznym sporcie, czyli „Quidditch przez wieki”

Autorka: Joanne K. Rowling
Tytuł: „Quidditch przez wieki”
Tytuł oryginalny: „Quidditch Through the Ages”
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2017
Okładka: twarda
Liczba stron: 144

Czarodziej Kennilworthy Whisp (a tak naprawdę Joanne K. Rowling) postanowił zebrać najważniejsze informacje o słynnym sporcie magicznym i stworzył kompendium, o które biją się uczniowie Hogwartu. Dlaczego trafiło ono w ręce mugoli? Jak wyjaśnia Albus Dumbledore w swej przedmowie, zakup egzemplarza „Quidditch przez wieki” wspomaga brytyjską organizację charytatywną Comic Relief, dlatego do akcji, aby zebrać jak najwięcej środków, zaangażowano osoby spoza świata magii.

Treść, bogato przepleciona prostymi ilustracjami, jest podzielona na dziesięć rozdziałów dotyczących różnych aspektów quidditcha. Okazuje się, że quidditch w takiej formie, jaką znamy z Harry'ego Pottera, kształtował się przez setki lat, a powstanie tej gry nie było równoległe z wynalezieniem miotły latającej. Najwcześniejsze miotły były koślawe, pełne wystających drzazg (co za tym idzie – niewygodne) i bardzo powolne. Jednak czarodzieje nie zmarnowali potencjału tego środku transportu i wkrótce zaczęły pojawiać się ulepszone modele z regulacją wysokości, tempa oraz skrętu. Tych mioteł używano w średniowiecznych grach miotlarskich. Jedną z nich była angielska dyscyplina sportowa o nazwie swivenhodge, nieco przypominająca mugolskiego badmintona. Zawodnicy, podzieleni na dwie drużyny, musieli odbijać nadmuchany świński pęcherz ponad żywopłotem. Robili to witkami, siedząc na miotłach tyłem. Wygrywał zespół, który jako pierwszy zdobył pięćdziesiąt punktów.

Pierwsze wzmianki o quidditchu pochodzą z XI wieku. Pewna zrzędliwa czarownica, Gertie Keddle, zostawiła po sobie zapiski wskazujące na to, że jej czarodziejscy sąsiedzi latali na miotłach i rzucali do siebie piłkę, następnie próbując trafić nią w drzewa. Kolejna notatka zawierała już informacje o dwóch zaczarowanych kamieniach usiłujących zrzucić graczy z mioteł. Tak wyglądały początki piłek stosowanych w quidditchu: kafla i tłuczków. Idea złotego znicza narodziła się natomiast w drugiej połowie XIII wieku, kiedy na pole gry wypuszczano znikacze. Były to malutkie złote ptaszki, niezwykle szybkie i trudne do schwytania. Niestety, złapanie znikacza wiązało się ze śmiercią zwierzęcia, dlatego po latach stworzono czwartą piłkę, najmniejszą i ze skrzydełkami, a gatunek wcześniej wspomnianego ptaka objęto ochroną.

Kolejne ważne zmiany zachodzące w grze przez stulecia dotyczyły między innymi celu ataku ścigających. Potrójne kosze po obu stronach boiska wymieniono z czasem na obręcze, co spotkało się z wielkim protestem fanów quidditcha w 1883 roku. Dalej szczegółowo są opisane role w zespole, ogólnie przyjęte przepisy i lista dziesięciu najczęściej popełnianych przez graczy fauli.

Moje ulubione rozdziały dotyczą Brytyjskiej Ligi Quidditcha i quidditcha na świecie. W tym pierwszym opisanych jest trzynaście drużyn angielskich, irlandzkich, szkockich i walijskich. To między innymi Armaty z Chudley, ulubiona drużyna Rona Weasleya, Harpie z Holyhead, z którymi grała na pozycji szukającej Ginny Weasley i Zjednoczeni z Puddlemore, drużyna, jakiej kibicował sam Albus Dumbledore. Drugi rozdział to podróż po wielu krajach z Europy (niech żyje polska drużyna Gobliny z Grodziska!) i pozostałych kontynentach w nawiązaniu, rzecz jasna, do quidditcha. Ciekawe jest to, że w Ameryce Północnej preferowany jest inny rodzaj sportu magicznego (można by rzec, że taki „wybuchowy” quidditch), a w Azji (poza Japonią) niespecjalnie ufa się quidditchowi, za to popularnym środkiem transportu są tam latające dywany.

Historia omawianego sportu jest wzbogacona o luźniejsze ciekawostki w formie rozmaitych anegdotek. Wśród nich dominują te o wzajemnym, niekiedy okrutnym, taktowaniu zawodników przez innych graczy na boisku. Za to wszystko opisane jest w lekkim stylu z wieloma żartobliwymi wstawkami, co sprawia, że lektura nie jest sztywna i nie pozwala na nudę. A samo czytanie idzie szybko, jako że tekst jest upiększony obrazkami i jest ich bardzo dużo.

To wydanie książki „Quidditch przez wieki”, pachnące jeszcze nowością, absolutnie mnie zachwyciło. Mocna oprawa i ładna, „nieprzesadzona” okładka, której kolorystyka kojarzy mi się z barwami Gryffindoru – złotem i szkarłatem. Polecam tę pozycję przede wszystkim maniakom „Harry’ego Pottera”, nieposiadającym w swoich zbiorach poprzedniego wydania. Ja od zawsze byłam zafascynowana quidditchem, dlatego wybór wznowionego, razem z „Baśniami Barda Beedle’a” i „Fantastycznymi zwierzętami i jak je znaleźć”, był spontaniczny oraz radujący serce. Regularna cena podręcznika to 25 złotych, co wydaje się odpowiednią ceną, ale wiadomo, na promocjach można go zdobyć taniej.

Ocena: 7 na 10 gwiazdek
Werdykt: czytanie sprawiło przyjemność

5 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę, że trafiłam na twoją recenzję. Jestem ogromną fanką Harry'ego i ostatnio zastanawiałam się nad kupnem tej pozycji. Myślałam jednak, że to kolejna okazja żeby zarobić i kolejny "niezbędnik" Potterhead'a. Teraz wiem czego się spodziewać. Dodruki przewidziały też inne książki tego typu, sama mam Baśnie B&B. Teraz na pewno po nią sięgnę + kocham tą okładkę - minimalistyczna i charakterystyczna.

    ~Aneta

    http://takpapierowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie pracuję nad recenzją do "Fantastycznych zwierząt..."! Kupiłam wszystkie trzy pozycje z nowego wydania i razem prezentują się pięknie. No i na promocjach są nawet za 17 złotych. I po tej lekturze okazało się, że wielu rzeczy nie wiem o quidditchu, a trochę się "edukowałam", bo pisałam niegdyś opowiadanie o szukającej z Gryffindoru. Dlatego uważam, że warto sobie poczytać :) Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za komentarz!

      Usuń
    2. A raczej nie wiedziałam* :)

      Usuń
  2. Chciałabym poczytać twoje opowiadania. bo po twoich recenzjach widzę je na wysokim poziomie ;) Będę zatem czekać na kolejny post. "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć".. To będzie ciekawe.

    ~Aneta

    OdpowiedzUsuń
  3. Wspaniała recenzja, aż chce się biec do księgarni i nabyć własny egzemplarz. :) Tak, te nowe wydania wyglądają przepięknie i maniak wszystkiego, co jest związane ze światem Harry'ego Pottera, nie może przejść obok nich obojętnie.

    Szczególnie, że zawsze warto rozbudowywać swoją wiedzę o kolejne informacje ze świata magii. :)

    OdpowiedzUsuń

Odwiedziny

Obserwatorzy