30.06.2017

Bajki na dobranoc dla małych czarodziejów, czyli „Baśnie barda Beedle’a”

Autorka: Joanne K. Rowling
Tytuł: „Baśnie barda Beedle’a”
Tytuł oryginalny: „The Tales of Beedle the Bard”
Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2017
Okładka: twarda
Liczba stron: 144

Czarodzieje ze świata Harry’ego Pottera też czytają swoim dzieciom bajki. Ponieważ dorośli z magią mają do czynienia na co dzień, nietrudno im stworzyć opowieści o takich przygodach, w jakich mogłyby brać udział nowe pokolenia, a to z pewnością jest zachętą dla najmłodszych do wytężonej nauki czarów. Baśnie barda Beedle’a zawierają w sobie szczyptę rozbujanej fantazji, nawet jak na warunki magiczne, i służą raczej mądremu przesłaniu lub ważnej przestrodze, aniżeli wzbudzaniu w dzieciach bohaterskiej postawy.

Treść podzielona jest na pięć baśni: „Czarodziej i skaczący garnek”, „Fontanna Szczęśliwego Losu”, „Włochate serce czarodzieja”, „Czara Mara i jej gdaczący pieniek” oraz „Opowieść o trzech braciach”. Każda z nich opatrzona jest komentarzem Albusa Dumbledore’a. Dawny dyrektor Hogwartu interpretuje je, wskazując również, na co warto zwrócić uwagę. Jest to ciekawy dodatek, zwłaszcza że mag powraca nieraz wspomnieniami do swojego dzieciństwa, ale bez wahania zamieniłabym te kilka stron na jeszcze jedną opowieść barda Beedle’a. Te, których tytuły podałam wyżej, dotykają rozmaitych tematów i nie są do siebie w żadnym calu podobne. Różnorodność wątków sprawia, że momentami czytelnik się zastanawia, jak to możliwe, iż ten sam jegomość stworzył z jednej strony historię pełną miłości, a z drugiej strony historię pełną obrzydliwości.

We „Włochatym sercu czarodzieja” przedstawiono maga, który tak bardzo pragnął odciąć się od uczuciowości, że postanowił pozbawić się serca. Oddzielony od ciała organ dziczał wraz z upływem lat, porastając zwierzęcym futrem. Pewnego dnia mag, głównie przez presję otoczenia, postanowił się ożenić, jednak wybranka dowiedziała się o koszmarnym sekrecie i zażądała, aby przyszły mąż umieścił z powrotem serce w klatce piersiowej. Tragiczny finał tej baśni każe sądzić, że mało który rodzic zechciałby przeczytać ją do snu pociesze. Natomiast w „Czarodzieju i skaczącym garnku” oraz „Czarze Marze i jej gdaczącym pieńku” mamy przykład próżności, która zwodzi na manowce. W pierwszej opowieści pewien czarodziej nie chce się wdać w ślady ojca, który za życia był uzdrowicielem i pomagał mugolom. Za każdym razem, kiedy odrzuca czyjąś prośbę, kociołek nastręcza mu się ze wszystkimi przypadłościami, z jakimi przyszli mieszkańcy okolicznej wioski. Wreszcie czarodziej daje za wygraną, wiedząc, że jeśli chce przerwać własne katusze, musi spełnić wolę ojca. W drugiej opowieści pojawia się głupi król i oszust udający władanie umiejętnościami magicznymi. Tytułowa Mara któregoś razu zostaje przyłapana przez oszusta na czarowaniu i uwikłana w popisowy występ władcy przed ogromną publicznością. Musi wypowiadać zaklęcia odpowiadające życzeniom króla, ale pokaz kończy się porażką, gdy ktoś prosi o ożywienie zwierzęcia. Ten ważny moment ukazuje, iż żadna siła, także ta nadprzyrodzona, nie może mierzyć się ze śmiercią.

Najbardziej urzekła mnie baśń „Fontanna Szczęśliwego Losu” opowiadająca o zmaganiach trzech czarownic i jednego rycerskiego mugola w dotarciu do tytułowej fontanny. Jest to obraz doskonałej współpracy, wyzwolenia się od bolesnej przeszłości i odnalezienia spełnienia. Cała czwórka bohaterów zostaje nagrodzona przez los niekoniecznie przez cudotwórczą wodę, a ze względu na poukładanie w głowach myśli i zrozumienie, na czym powinno polegać szczęście.

Natomiast miłośnicy serii „Harry Potter” na pewno rozpoznają legendę związaną z Insygniami Śmierci, czyli „Opowieść o trzech braciach”. W historii tej bracia zawierają układ ze śmiercią, która pozwala im sądzić, że została przechytrzona ich zdolnościami magicznymi. Spełnia po jednym życzeniu i wręcza braciom Czarną Różdżkę, Kamień Wskrzeszenia oraz Pelerynę Niewidkę. Nie jest to moja ulubiona baśń z książki, ale bardzo podobało mi się przesłanie dotyczące tego, że potężna magia i artefakty nie uchronią nikogo przed śmiercią i nie można przed nią bez końca uciekać.

Z komentarzy Albusa Dumbledore’a czytelnik dowie się, że niektóre baśnie były aprobowane przez zwolenników czystej krwi, a z innych, promujących przyjaźń czarodziejsko-mugolską, wręcz szydzono. Wszak w świecie Harry’ego Pottera to dobre źródło na krzewienie w młodych czarodziejach poszanowania dla mugoli, mimo że niektóre historie ukazują napiętnowanych przez nich przedstawicieli rasy magicznej. W każdym razie zdania wśród zaczarowanej społeczności były mocno podzielone i znalazło się kilku autorów, którzy przerabiali baśnie barda Beedle’a i łagodzili ich przekaz oraz ton. Podobnie przecież rzecz ma się z baśniami braci Grimm, pierwotnie bardzo odbiegające od bajek znanych dzisiaj mugolskim dzieciom.

Czy polecam wznowiony tom „Baśni barda Beedle’a”? Tylko z pozostałymi dwoma zeszytami z tej serii. Wydanie cieszy oko dzięki ciemnej twardej oprawie i przepięknym czarno-białym ilustracjom przeplatającym się między stronami. Myślę, że baśnie spodobają się młodszym czytelnikom, ale starsi fani Harry’ego Pottera też spędzą miło czas przy lekturze, którą warto nadrobić choćby w ramach ciekawostki. Jak już wspomniałam wyżej, szkoda tylko, że w treści zawarto jedynie pięć opowieści.

Ocena: 8/10
Werdykt: czytanie sprawiło przyjemność

3 komentarze:

  1. Książka wygląda przepięknie, a i czyta się ją błyskawicznie. Szkoda tylko, że jest tak mało opowiadań. Zawsze to jednak wspaniały dodatek do oryginalnego cyklu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się, że baśni mogłoby być więcej. Cały ten cykl jest pięknie wydany, a niedawno dowiedziałam się, że wyjdą kolejne książki ze świata HP. Coś o historii magii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak podobno mają być wydane dwie książki jesienią tego roku. Już ostrzę sobie na nie apetyt. :)

      Usuń

Wróć na górę